Dzień 14 - Nawet najlepszym zdarzają się pomyłki... | Karmelito.bikestats.pl Rower to jest świat

Info

avatar Blog prowadzi Karmelito z miasta Kraków. Przejechałem 5165.63 kilometrów Moja prędkość średnia wynosi 18.05 km/h Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Karmelito.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 133.34km
  • Czas 06:46
  • VAVG 19.71km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Podjazdy 1288m
  • Sprzęt Diplomat
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Dzień 14 - Nawet najlepszym zdarzają się pomyłki...

Wtorek, 23 lipca 2013 · dodano: 01.09.2013 | Komentarze 0

Rano, zaraz po wstaniu, idziemy na herbatkę do naszych gospodyń. Po wczorajszym obfitym wieczornym posiłku liczymy na coś więcej, a tu nie zapowiada się na nic. Idziemy więc zwijać namiot i wszystkie graty. Już z rowerem zapakowanym do podróży idziemy sie pożegnać a tu... Niespodzianka! Jednak Serbowie nie potrafią Nas zawieść. Cały stół jedzenia. Parówki, jajka smażone, ogórki, pomidory, chleb i słodkie ciasteczka. No to teraz chyba się nie ruszymy stąd :) Ale pora jechać. Żegnamy się więc, robiąc również pamiątkowe zdjęcia i w drogę. Pojechaliśmy drogą, która wydawała Nam się odpowiednia i w dobrym kierunku. Nastąpiła jednak pierwsza duża pomyłka odnośnie trasy w czasie tej podróży. Zamiast wylądować w Lebane po 20km jazdy, wjechaliśmy do Lescovat, co oznaczało nadrobienie ok 25km... Zdarza się nawet najlepszym. Około 30km za Lebane, odbijamy 10km od głównej drogi, aby zobaczyć wielki gejzer, który zachwalał ostatniego wieczoru Nasz gospodarz. Jak coś idzie źle, to na całej linii. Okazuje się, że jest tam tylko basen i źródełka z wodami leczniczymi, a Nasz gejzer jest "nieczynny". Nadrabiamy ponownie trochę kilometrów. No to jedziemy dalej na Prishtinę. Nasza trasa wiedzie główną drogą między trzecim co do wielkości miastem Serbii - Niszem, a stolicą Kosowa - Prishtiną. Panuje tu niesamowity ruch - zerowy. Jeśli stwierdzę, że w ciągu 2-3 godzin jazdy minęło Nas więcej jak 5 aut to chyba skłamię. Droga cały czas pnie sie do góry, aby kilka kilometrów przed granicą wyskoczyć pionowo w górę. Ciężko się podjeżdża, temperatura Nam nie sprzyja. Za to widoki... Góry i tylko góry, puste, dzikie. No i jak zawsze w kryzysowych momentach ŹRÓDEŁKO! Jak ja uwielbiam pomysłodawców każdego z nich... Bez nich byłoby ciężko. A woda dobra, zimna uhhh. Od razu czuć przypływ mocy. Jeszcze kawałek i granica. Po Serbskiej stronie spokojnie z uśmiechem, porozmawialiśmy chwilę z celnikami, pożartowaliśmy i udaliśmy się w kierunku kosowskiego posterunku. Tu już gorzej,celnik każe otwierać bagaż, przepytuje gdzie jedziemy, czy mamy zarezerwowany hotel, ile mamy przy sobie waluty. Okazuje się, że my biedni podróżnicy mamy zbyt mało aby wjechać do kraju, na szczęście celnik pozwala Nam jechać dalej. Ufff. Za granicą jeszcze kawałek pod górę i... Jaki zjazd! Nowiutki asfalt! Tylko serpentyny ograniczyły mój nowy rekord prędkości do "zaledwie" 72,8km/h. Jak to zazwyczaj bywa, po zjeździe następuje podjazd. Tym razem nie mogło być inaczej! Na dziś już mamy dosyć, ale trzeba dojechać do cywilizacji. Ile jeszcze pod górę? Ciężkie są podjazdy na koniec dnia. Na ostatnim ostrym zjeździe znów pobijam rekord prędkości, tym razem 73,4km/h. Powoli zbliżamy się do stolicy, więc zaczynamy szukać noclegu. Jest ciężko, domy duże z ogrodami, ale ludzie niechętni Nas przyjąć. Jedna kobieta nawet mówi, że nikt Nas na pewno nie wpuści na posesję. Bardzo Nas to podbudowało... Próbujemy dalej. Dziwnie się tu czujemy, dzieci widać , że się z Nas śmieją. Pierwszy i ostatni raz coś takiego się zdarzyło. Nocleg znajdujemy na polu niedaleko domu, pod mirabelką. Podczas rozkładania namiotu podchodzi do Nas grupka 3 okolicznych mieszkańców, wpatrują się w każdy Nasz ruch. Czujemy się jak w jakimś Big Brotherze. Na szczęście ta "zabawa" szybko im się nudzi i możemy w spokoju przygotować się do snu.



Nasze serbskie gospodynie :) © Karmelito


Zamiast wielkiego gejzera zastaliśmy taki widok © Karmelito


Żółw partyzant idzie do Kosowa - zostało mu tylko kilka kilometrów © Karmelito


Główna droga Nisz - Prishtina, ruch samochodowy dąży do 0 © Karmelito


Za jakie grzechy? © Karmelito


Cały dzień towarzyszą Nam dzikie góry © Karmelito


Wjeżdżamy do Kosowa, 7 kraju na trasie- oby ta liczba okazała się szczęśliwa © Karmelito


Po każdym podjeździe następuje zjazd © Karmelito


Nowiutki asfalt aż do samej stolicy © Karmelito


Święte krowy © Karmelito


Nocleg pod mirabelką © Karmelito
Kategoria Bałkany 2013



Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy. Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa losic
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]