Info


Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Sierpień10 - 2
- 2014, Lipiec5 - 1
- 2014, Kwiecień4 - 4
- 2014, Marzec1 - 2
- 2013, Sierpień11 - 1
- 2013, Lipiec22 - 9
- DST 70.80km
- Teren 8.00km
- Czas 05:49
- VAVG 12.17km/h
- Sprzęt Unibike Voyager/Pamir
- Aktywność Jazda na rowerze
DZIEŃ 2- JAKI TU SPOKÓJ...
Poniedziałek, 28 lipca 2014 · dodano: 27.08.2014 | Komentarze 0

Ożanna i My - Simply the best! © Karmelito
MICHAŁ
„Przypadkowo” rozbiliśmy się w takim miejscu, że poranne słońce wznosiło się za murem lasu. Budzik odkładany kilkukrotnie. W końcu pierwszy wstaje ja. Przecież przegrałem, przepraszam wygrałem w makao tygodniową przyjemność wcześniejszego wstawania i robienia śniadania. Jest koło 8. Po chleb trzeba się niestety pofatygować. Najpierw po rower – dla bezpieczeństwa przypięliśmy tuż obok domu właścicieli, a później kilometr do sklepu. Kanapki z takiego świeżutkiego chlebusia mniaaaaam. Ruszamy po 10, gdy żar już leje się z nieba a wiatr dmie w twarz.

Nie jeden raz tu jeszcze zagościmy © Karmelito
Drogi wybraliśmy dobre. Mały ruch, domy ładne(taka nasza choroba „architektoniczna” – co by było gdybyśmy mogli sobie wybudować dom…). Jeden tylko kilkukilometrowy odcinek był nie przyjemny, ale czasem i z autami trzeba się pomęczyć, żeby docenić później ich brak. Znacznie bardziej jednak lubimy towarzystwo drzew.

Autorka wielu kompromitujących mnie zdjęć :D Zemsta? © Karmelito

Las, las wielki las © Karmelito
Czasem nawierzchnia w lesie lub jej brak pozostawiają wiele do życzenia. W Puszczy Solskiej musimy pchać rowery po piachu jakieś 5 km. Na szczęście wszystko co złe, w końcu się kończy. Dotarliśmy do asfaltu. Może być już tylko lepiej. Po niecałej godzinie wyjeżdżamy z lasu. Jeszcze tylko kilka kilometrów i docieramy tam gdzie planowaliśmy – nad zalew w Majdanie Sopockim. Rozbijamy się szybko na campingu, żeby zdążyć jeszcze przed zachodem słońca wypluskać się w wodzie. Obowiązkowa wizyta w sklepie i można zabierać się do kolacji i wieczornego ogarniania się.

Tym razem płaskoo © Karmelito

A ja lubię pomarańcze :) © Karmelito
JUSTYNA
Michał wstaje wcześniej, bo robi śniadanko :) Ja to mam dobrze. Kiedy wyjeżdżamy (dobrze po 10), słońce ani wiatr nie dają nam odetchnąć ani chwili. Pierwszy odcinek okropny, przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Dużo aut i jakoś tak nieprzyjemnie... Wreszcie po 20 km uciekamy w lasy i tu... jeszcze gorzej! Cisza jest, spokój jest, tylko jednego brak: nawierzchni! Jakiejkolwiek. Sam piach tak, że rowery musimy pchać dobre 5km!

Dżastina :P © Karmelito
Resztkami sił docieramy do asfaltu i tu wreszcie można odpocząć. Las i asfalt... tak niewiele trzeba, a człowiek taki szczęśliwy! Jednak ten dzień nie będzie moim ulubionym. Nocleg fundujemy sobie w Majdanie Sopockim... i szczerze wolałam Ożannę. Jak się później okazuje, nie jezioro zapadło mi w pamięć, a to że byłam wyczerpana i o 20 spałam jak kamień!

Tyle wody, taka radość! © Karmelito

Majdan Sopocki - prawie jak nad morzem hah © Karmelito

Nasz dom © Karmelito

Wtf??? © Karmelito
Route 2 768 954 - powered by www.bikemap.net
Kategoria Polska 2014