Info


Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2014, Sierpień10 - 2
- 2014, Lipiec5 - 1
- 2014, Kwiecień4 - 4
- 2014, Marzec1 - 2
- 2013, Sierpień11 - 1
- 2013, Lipiec22 - 9
- DST 107.61km
- Czas 06:35
- VAVG 16.35km/h
- Temperatura 20.0°C
- Podjazdy 1864m
- Sprzęt Diplomat
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień 9 - Trasa Transfogaraska
Czwartek, 18 lipca 2013 · dodano: 27.08.2013 | Komentarze 1
Rano wstajemy o 7, widok z namiotu jest powalający i przerażający. O 8:30 zaczynamy zabawę. 25km ciągłego podjazdu przed Nami. Około 1600m w pionie. Początkowa jedna trzecia podjazdu była dosyć przyjemna, serpentyny poprowadzone lasem, więc nie było widać co Nas czeka dalej. W pewnej chwili jednak dojechałem do punktu widokowego, lecz nie w dół a w górę trasy. Uffff jak gorąco! Ale nie od temperatury otoczenia, a myśli wysokich lotów. Ale cóż, powoli i konsekwentnie jadę dalej. Co kawałek robiłem sobie przerwy na wodę, czekoladę czy zdjęcia. Po drodze spotykamy uczestników 5-tygodniowego "rajdu" Mongol Rally. Są tam ludzie z całego świat. Też ciekawa sprawa, ale ja jednak bardziej kocham swój rower :) Jedziemy dalej. Nawet sama jazda nie jest taka ciężka, droga jest dobrze zrobiona, nachylenie nie jest jakieś astronomiczne. Gorzej gdy się popatrzy w górę Ten widok na prawdę potrafi zdemotywować. Im bliżej szczytu tym chłodniej. Robi się na prawdę zimno, wjechaliśmy praktycznie w chmury. I w końcu, ten widok na trasę w całej okazałości, jest wart wielkiego wysiłku. I ta satysfakcja! Ogromna. Na szczycie jest piękny górski staw. Z jednej strony widok na malowniczą trasę, z drugiej ten staw. Naprawdę ciekawa kompozycja. Ale wszystko co dobre i piękne musi się skończyć. Trzeba wyruszać w dalszą drogę, lecz wcześniej muszę użyć umysłu inżyniera i przymontować dobrze i bezpiecznie aparat, żeby nagrać film na zjazdach. Ruszamy. Jak dobrze, że wybudowali tu tunel, bo nie uśmiechałoby mi się podjeżdżać kolejnych 200m w pionie. Za tunelem znów przepięknie, ale całkiem inaczej. Tutaj zjazd prawie w całości w lesie. Niestety nie wykorzystujemy w pełni zjazdu, ponieważ wieje nam mocno w twarz i przy lżejszych nachyleniach tak czy siak trzeba pedałować. W końcu dojeżdżamy do jeziora Vidraru. Długie - jedziemy wzdłuż niego ponad 25km, cały czas przez drzewa przebijała jego szmaragdowa woda. Na nasze nieszczęście wciąż jedziemy góra-dół, dziś nasze nogi dostają mocny wycisk. Na końcu jeziora przejeżdżamy przez wielką zaporę. Zaraz za nią był zjazd jakiego się nie spodziewałem. Tunelami przez skały i obok nich. Bardzo szybki i imponujący, masywne góry otaczały Nas z bliska . Kilkanaście kilometrów dalej, w Albesti, szukamy noclegu. Długo nam z tym zeszło, ponieważ w okolicy było sporo pensjonatów i pole namiotowe. Na szczęście spotykamy grupkę sąsiadów stojących na drodze. Problemem było się dogadanie z nimi, na szczęście zaraz zawołali sąsiada, który mówił całkiem dobrze po angielsku i wszystko stało się łatwiejsze. Możemy spać w ogródku przed domem, prysznic na miejscu. Jak dobrze! Do ok 23 siedzimy z gospodarzami, rozmawiamy, pijemy dobry wiśniowy trunek - oczywiście dla zdrowotności! Nareszcie nadeszła pora na odpoczynek.
Zwijamy się z noclegu u podnóża gór© Karmelito

Na dobry początek dnia - widok z namiotu© Karmelito

Witamy w piekle :)© Karmelito

Potężne góry, bez wątpienia© Karmelito

I pomyśleć że jeszcze 2 godzinki wcześniej byłem tam na tych równinach© Karmelito

Jeszcze nie dawno byłem tam w dole!© Karmelito

Przepaści też nam nie brak© Karmelito

Góry, wszędzie góry© Karmelito

Już odliczam każde 100m do szczytu, a tu jeszcze całe 5 km© Karmelito

No to patrzymy w górę... Jeszcze kawałek, niestety© Karmelito

Jak ktoś nie ma takich łydek jak ja to można wybrać się na szczyt kolejką ;)© Karmelito

Wjeżdżamy w chmury© Karmelito

Serpentyny i Ja!© Karmelito

Trasa Transfogaraska w pełnej okazałości© Karmelito

Staw na szczycie© Karmelito

Mania fotografowania ogarnia mnie ^^© Karmelito

Zjazd na trasie Transfogaraskiej jak widać piękny© Karmelito

Jezioro Vidraru wśród gór© Karmelito

Wodospady mijamy bardzo często© Karmelito

Potężna zapora jeziora Vidraru© Karmelito

Masywne skały na zjeździe© Karmelito

Nasi gospodarze© Karmelito
Kategoria Bałkany 2013
Komentarze
davidbaluch | 07:23 piątek, 20 września 2013 | linkuj
No niezłe podjazdy. ja przyzwyczajony do zachodniopomorskich i mecklemburskich równin chyba bym się nie odważył na taką rowerową wspinaczkę :o)
Komentuj